Mam ponad 50 lat. W pewnym momencie rzuciłem palenie i zrozumiałem, że jeśli nie wypełnię tej pustki czymś dobrym, prędzej czy później wrócę do starego.
U mnie tą nową rutyną stała się siłownia. Przez pierwszy rok ćwiczyłem z Filipem — nie po to, żeby wyglądać jak kulturysta, tylko żeby nauczyć się wszystkiego porządnie, spokojnie i bez głupich błędów. To była jedna z lepszych decyzji, jakie wtedy podjąłem.
Zegarek sportowy — to on naprawdę zmienił moje myślenie. Kroki, tętno, sen, codzienna aktywność — nagle przestałem działać „na oko”. Zacząłem widzieć liczby, a za nimi swoje prawdziwe nawyki.
Dziś nie palę i ruszam się codziennie. Godzina aktywności to dla mnie nic nadzwyczajnego — po prostu część życia, tak naturalna jak spotkanie z kimś bliskim czy poranna kawa.
Znam też tę mniej wygodną stronę tego wszystkiego: zwątpienie, stare kontuzje, zmęczenie pracą, chaos porad z internetu. Sam przez to przechodziłem. Właśnie dlatego stworzyłem FitPo50 — miejsce, w którym zbieram to, co naprawdę ma sens: ruch, jedzenie, suplementy, regenerację i zdrowie po pięćdziesiątce.
Nie interesuje mnie fit-lans ani puste motywacyjne hasła. Interesuje mnie to, co działa. To, czym się tu dzielę, opieram nie tylko na własnym doświadczeniu, ale też na wiedzy medycznej i badaniach naukowych, które czytam, porządkuję i przekładam na normalny, ludzki język.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu — wpadaj. Może właśnie teraz jest dobry moment, żeby coś wreszcie zmienić.